Dieselgate w Audi: A7 i A8 mają problem, ale fantastyczna akcja pozwoliła wyciszyć problem

Pierwszego czerwca, w Dzień Dziecka, w Niemczech wybuchła kolejna afera związana z Audi. Okazało się, że Volkswagen – właściciel marki Audi – kantował również na modelach sprzedawanych klientom premium: Audi A7 i Audi A8.

Jednak polski oddział Audi genialnie wyciszył problem – i to w sposób w zasadzie nieszkodliwy dla marki. Oto, co się dokładnie stało.

Pierwszego czerwca niemiecki rząd oskarżył Audi (markę należącą do koncernu VW), że oszukiwała w testach czystości spalin. Firma miała sfałszować wyniki testów w przypadku 24 tysięcy samochodów Audi A7 i Audi A8 wyprodukowanych w latach 2009-2013.

W skrócie

Polski oddział Audi doskonale zagłuszył kolejną aferę spalinową w Niemczech, gdy okazało się, że Audi kantowało również w Audi A7 i Audi A8.

Jak Audi oszukiwało w testach?

Oprogramowanie samochodów z silnikami EA 189 (3.0 TDI) miało sprawdzać kąt skręcenia kierownicy. Jeśli przekraczał on 15 stopni, auto emitowało dwa razy więcej tlenków węgla niż dopuszcza norma Euro 5, którą samochody miały rzekomo spełniać.

>> Prawo farmaceutyczne [NOWA WERSJA] – skorzystają małe apteki

Kiedy kierownica ustawiona była w przedziale od -15 do 15 stopni (czyli jazda na wprost lub po niewielkich łukach, a także badania testowe) – samochody emitowały tyle tlenków azotu, by zmieścić się w normach Euro 5.

Genialna akcja polskiego oddziału Audi

Kiedy w Niemczech zrobiło się na ten temat głośno, polski oddział Audi lub agencja PR, która opiekuje się marką, wpadła na genialny pomysł.

Mianowicie polski oddział Audi opublikował na Facebooku zdjęcie – wyglądające raczej na fotomontaż, patrz rozdzielczość zdjęcia na napisie „quattro” na atrapie chłodnicy kontra rozdzielczość zdjęcia na kamyczkach – Audi A7 lub A8 na tle pomnika Powstania Warszawskiego.

Zdjęcie widać na otwarciu artykułu.

>> Jak informować ludzi, że odpadli z rekrutacji? Czy zdradzać pensję w ogłoszeniu?

Efekt? Dla marki fantastyczny, pozwalający na oszczędzenie stresu, a może również pieniędzy: wybuchł mikroskandal dotyczący marki, zaroiło się od wzmianek o #audi w kontekście pomnika, a afera spalinowa została przykryta.

Praktycznie żadne polskie medium nie ciągnęło tematu kantowania klientów premium (bo tacy kupują A7 i A8), a małe newsy szybko spadały z pierwszych stron i nie były promowane.

Zarządzanie sytuacją kryzysową w firmie – co robić, gdy wybuchła afera

Warto uczyć się od najlepszych. Jeśli widzisz, że właśnie wybucha afera na temat twojej firmy, to

  1. wykorzystaj te wieści i stwórz do nich własną teorię („Tak, wprowadziliśmy po cichu partię o mniejszej zawartości tłuszczu, by sprawdzić odczucia konsumenckie.”)
  2. ALBO przykryj te wieści pseudoaferą, którą będziesz anonimowo karmić do czasu, aż większa sprawa nie przyschnie.

Chodzi o to, żeby zakrzyczeć, zagadać, zamaskować.

Dieselgate / afera spalinowa VW dla użytkownika – co mnie to obchodzi?

Warto jeszcze dodać, że z punktu widzenia zwykłego użytkownika, afera spalinowa VW nie ma większego znaczenia. Silniki samochodowe produkują tylko ułamek szkodliwych substancji dostających się do atmosfery. Znacznie gorsze są tutaj silniki Diesla w statkach, które trują nas 2-3,5 raza bardziej (wyniki zależą od tego, kto wykonuje badanie).

Globalnie Dieselgate wygląda jak wyciągnięty przez Amerykanów hak na potężny europejski koncern. Żeby „Niemcy nie pomyśleli sobie przypadkiem, że Unia Europejska może kiedykolwiek dorównać potężnym Stanom Zjednoczonym”.

Dla właścicieli małych firm najciekawsze jest to, jak Volkswagen zarządza sytuacją kryzysową na świecie: koncern oficjalnie wszystkiemu zaprzecza (ale po cichu przyjmuje wyroki), stosuje odpowiedzialność rozproszoną i doskonałe akcje maskujące.

Oprócz tego firma mocno inwestuje w rynki, na których marki VW cieszą się dużą popularnością. I dotyczy to zarówno działalności reklamowej (media), jak i inwestycyjnej (fabryki, zakłady produkcyjne).

[Głosów:0    Średnia:0/5]